Zapowiedzi meczowe
LA vs Orlando: Drugie starcie w Mieście Aniołów
06-06-2009 23:52
W nocy z niedzieli na poniedziałek o godzinie 2:00 czasu polskiego rozegrany zostanie drugi mecz finału NBA. Pierwsze spotkanie z ogromną łatwością wygrali Lakers 100-75. Orlando tylko w pierwszej kwarcie nawiązało walkę, jednak potem zostali całkowicie zdominowani przez gospodarzy. Los Angeles do zwycięstwa poprowadził Kobe Bryant rozgrywający znakomity mecz, który zakończył z dorobkiem 40 punktów, 8 zbiórek i 8 asyst. Ponadto dostał bardzo dobre wsparcie od kolegów z drużyny. Pau Gasol dorzucił 16 punktów, Derek Fisher i Andrew Bynum po 9, a z ławki Luke Walton 9 oraz Lamar Odom 11. Nieco słabiej w ataku spisywał się Trevor Ariza, jednak to jest świetny obrońca i tym elemencie spisywał się bez zarzutów. Lakers opanowali całkowicie strefę podkoszową. W zbiórkach mieli przewagę 55-41, jednak najbardziej widoczna była miażdżąca dominacja w przypadku zdobywanych punktów pod koszem. Lakers zdobyli ich aż 56, natomiast Magic zaldewie 22. A przecież to w Orlando gra podkoszowy domina tor Dwight Howard. Kończąc jeszcze odnośnie gry Lakers to trzeba im przyznać, że dysponowali świetną defensywą oraz grą na wysokiej skuteczności. Przez większość meczu skuteczność była na poziomie 50% i dopiero w ostatniej kwarcie rezerwy nieco popsuły tą statystykę. Kilka słów tyczących się gry Magic w pierwszym spotkaniu. Krótko można określić ją jako katastrofę. Słaba gra w obronie, chociaż 100 punktów rzucone przez Lakers wstydem nazwać nie można. Jednak prawdziwy dramat miał miejsce w ataku Magic. Ze skutecznością na poziomie 29.9% nie da się pokonać żadnej drużyny w lidze. Do tego za 3 punkty jedynie 8 na 23, a to miała być mocna broń Orlando. Dwight Howard trafił tylko jeden rzut z gry, Rashard Lewis i Rafer Alston dwa, a Hedo Turkoglu oraz Courtney Lee po trzy. Statystyki skandalicznie niskie i niegodne gry w finale. Ponadto wspomniana wyżej dominacja pod koszem, a przecież to Magic mają Dwighta Howarda, który miał zdominować tą strefę. Najskuteczniejszym zawodnikiem Magic był Mickael Pietrus(14 punktów), który mecz zaczął od skuteczności 0/5. To dobitnie pokazuje, jak słabo Orlando zaprezentowało się w pierwszym spotkaniu. Na korzyść jedynie gra Marcina Gortata, który bardzo dobrze radził sobie w obronie, a ponadto dorzucił 4 punkty. Cieszy również powrót do składu Jameera Nelsona, który pauzował kilka miesięcy z powodu kontuzji. Rozgrywający Orlando nie prezentował jeszcze wysokiej formy, jednak nawet w takiej dyspozycji jest lepszym zawodnikiem niż zastępujący go Rafer Alston. Pierwszy mecz to już jednak historia i obie ekipy skupione są tylko i wyłącznie na dzisiejszym spotkaniu. Jak będą próbowali zagrać finaliści? Postaramy się przybliżyć prawdopodobne strategie obu drużyn.
Lakers będą starali się powtórzyć grę z pierwszego spotkania. Bardzo dobra defensywa, która nie pozwala rozwinąć skrzydeł Howardowi pod koszem. To jest jedno z dwóch głównych zadań w obronie. Bez punktującego Howarda Orlando jest osłabione, ale w dalszym ciągu mogą wygrać. Dlatego równie istotne jest dobre krycie na obwodzie. Orlando ma kilku świetnych strzelców z dystansu, którzy potrafią wykorzystać chwilową nieuwagę i mogą rozbić tym nawet najlepszą defensywę. Ponadto do sukcesu potrzebna będzie równie dobra gra w ataku. Opierać się on będzie standardowo na duecie Gasol-Bryant, z naciskiem na tego drugiego, który jest w świetnej formie. Niezbędna będzie także pomoc innych zawodników. Większą aktywnością w ataku powinien wykazać się Trevor Ariza, natomiast z ławki sporo ożywienia wniosą Lamar Odom, Jordan Farmar czy Luke Walton. Istotne będzie również, aby wysocy gracze nie łapali szybko fauli w pojedynkach z Dwightem Howardem. Jeżeli Lakers powtórzą swoją grę z pierwszego spotkania, to z Staples Center wyjeżdżać będą z dwoma wygranymi.
Orlando ma zdecydowanie więcej do zrobienia przed tym spotkaniem, ponieważ poprawić trzeba każdy element gry. Podstawą jest dobra współpraca na linii Howard – reszta drużyny. Superman musi mieć sporo wolnego miejsca na pojedynki z Bynumem czy Odomem. W przypadku podwojenia piłka automatycznie przechodzi na obwód i tutaj potrzebna będzie zdecydowanie lepsza skuteczność. Zawodnicy obwodowi Magic z całą pewnością będą mieć po kilka okazji, aby zaprezentować swoje możliwości strzeleckie i muszą je wykorzystać. Kilka trafionych „trójek” już w pierwszej fazie spotkanie spowoduje, iż Lakers nie będą już tak odpuszczać i przez to Dwight Howard będzie mieć okazję do zdobywania punktów. Niezbędna będzie także ogólna poprawa skuteczności. Tacy zawodnicy jak Rashard Lewis, Hedo Turkoglu czy Courtney Lee muszą zdobyć znacznie więcej punktów. Szczególnie Lewis i Turkoglu. Poprawić należy także sporo w defensywie. Kobe Bryant jest takim zawodnikiem, którego ciężko zatrzymać, ale trzeba mu notorycznie utrudniać życie. To będzie zadanie dla Pietrusa oraz Lee. Podstawą będzie wyeliminowanie innych zawodników z gry. I ten fakt mocno wiąże się z zadaniami ofensywnymi, bowiem Gasola bardzo ciężko zatrzymać, ale można go wyłączyć z gry, gdy będzie mieć problemy z faulami i o to muszą zadbać wysocy gracze Orlando. Tak samo rzecz się ma z Odomem oraz Bynumem, chociaż ich łatwiej powstrzymać w ataku. Orlando musi także odzyskać dominację w strefie podkoszowej. Jeżeli Magic ponownie będą pozwalali na łatwe punkty z „pomalowanego”, a sami nie będą tego czynić, to wynik nie będzie dla nich korzystny.
Faworytem tego spotkania jest drużyna Los Angeles Lakers. Mają atut własnej hali, a także bardzo łatwo wygrali pierwszy mecz. Poza tym pokazali w nim, że od samego początku mają sposób na rywali i do tego sami są w bardzo dobrej formie. Jednak nie można już przed meczem skreślać Orlando. Magic nie są faworytem tej potyczki i choćby z tego powodu nie mają nic do stracenia. Jednocześnie trudno przypuszczać, aby Magic zagrali drugi z rzędu tak fatalny mecz w finale. Kto dziś okaże się lepszy? Odpowiedź poznamy w poniedziałek około 5:00 rano czasu polskiego.
Nasz typ: Los Angeles Lakers -6.5
LigaGra.com
|